Dodatki na bloga

4/20/2016

8 Filiżanka w tulipany



Stanowczym tonem zostałam poproszona o zajęcie miejsca w skórzanym fotelu naprzeciwko doktorka.
                Siedział sztywno niczym zamarznięty swoją własną zimnotą i bacznie mi się przyglądał. Na biurku nie było żadnego monitora, a jednak wydawało mi się, że obserwował mnie również w pączkarni. Starałam się uspokoić, ale miałam bardzo dużo pytań i trudno było mi trzymać język za zębami. Założyłam nogę na nogę i pogładziłam dżinsy, a potem poprawiłam koszulkę. Rozsiadłam się wygodniej bo doktorek się nie spieszył, a dopiero po chwili zaczął mówić.

-Widzę, że nie czujesz się już bezpieczna- powiedział prosto z mostu.
-Mam powód?- przełknęłam ślinę, bo nie spodziewałam się tego pytania, które bądź co bądź było trafnym stwierdzeniem.
-Tak- wstał i podszedł do metalowej szafki.- Widzisz, nikt nie powinien czuć się bezpieczny.
Powoli przekładał dokumenty oznaczone kolorowymi karteczkami. Niebieskie i zielone miło odzierały się od białości pokoju, czerwone na końcu przykuwały wzrok i ciekawiły. Jego zadbane dłonie pasowały do śnieżnych mankietów kitla i opinii wyrachowanego… no ten… w sumie nie wiem, być może nawet mordercy. Kiedy nareszcie wyciągnął jakieś dwie teczki zasiadł naprzeciw mnie i lekko się uśmiechnął.
-W moich aktach, „Gwiazdko”, -powiedział podkreślając ostatnie słowo- figurujesz na dość wysokim szczeblu.
-Czy mam przyjąć to jako komplement?- spytałam czując, że zaczynają pocić mi się dłonie.
-Ależ owszem! Jesteś cenną postacią.
Patrzyłam jak otwiera czerwoną teczkę. U góry, na grubej karcie, widniało moje zdjęcie, a niżej prawdziwe imię i nazwisko, pseudonim, szczegółowe dane, długi opis z odnośnikami i adnotacjami, z jakimiś punktami i liczbami. Druga połowa karty była pusta.  Niczego innego nie było w środku, a i tak mi się to nie spodobało.
Ktoś o kim nic nie wiem wie o mnie wszystko. No, prawie wszystko. Uspokoiłam się.
-Mówił pan, że jeszcze tu wrócę.
-Tak, mówiłem.
-Tak więc co ja tu robię, doktorze Hanselhoff?
Zapadła między nami chwilowa cisza.
-Twoją osobą interesuje się wielu wpływowych i groźnych ludzi. Nie tylko ja postarałem się dowiedzieć o tobie więcej.
-Rozumiem…
-Powiedzmy, że dochodzi do zbieżności pomiędzy naszymi interesami. Ja potrzebuję zabezpieczyć przed nimi swój interes, a ty… siebie.
-Potrafię sama o siebie zadbać- odpowiedziałam.
-Strzał z w potylicę z dachu budynku oddalonego o dwa kilometry. Oczywiście nie wątpię w twoje możliwości, ale jednak dla… powiedzmy, dwunastoletniego chłopca wracającego ze szkoły, to mogłoby być bolesne.
Zamarłam. Wciąż patrząc mu w oczy zacisnęłam pięść powstrzymując pulsowanie czarnej krwi w żyłach.
-Nie chcę jednak abyś odebrała to z mojej strony jako groźbę. Nie w moim interesie jest zabijanie niewinnych. Mogę jednak zaoferować ci pracę. Za godziwą wypłatą, oczywiście.
Nie odzywałam się. Ten człowiek mnie denerwował. Nie wiedziałam czy jest potężny, ale częściowo miał mnie w garści, a przynajmniej tak myślał. Jakie miałam wyjścia z tej sytuacji? Mogłam ugiąć kolano i zostać jego żołnierzykiem. Albo mogłam go zabić, ale wtedy pojawiłby się ktoś inny. Inny szemrany typ chcący wykończyć mnie i moich bliskich… Taa, fajnie.  Doktor Hanselhoff był nieznajomym i nie mogłam mu w żadnym wypadku ufać, a jednak był chyba na najwyższym stanowisku w swojej fabryce przemytu, czyli rozmawiałam z Szefem. Warto byłoby mieć go na oku, a jeśli oferował coś w zamian… to czemu nie? Tylko trzeba to było teraz dobrze rozegrać.
-Czyli chce pan, abym została pańską przyjaciółką? Przyjaciółką której osłania się plecy, można na nią liczyć, jest się wobec niej lojalnym, mówi się jej prawdę i dzieli częścią swojego życia? Tak?
Hanselhoff spojrzał na mnie zdziwiony.
-Widzę, że spodziewał się pan po mnie posłuszeństwa i głupoty. Bez urazy, ale nie pozwolę sobą manipulować, a jeśli ma dojść do naszej współpracy to tylko na partnerskich… przyjacielskich, zasadach.
Jego mina nadal była ponura. Poprawiłam koszulkę, przetarłam dłońmi po udach i czekałam.
-Wiedziałem, że jesteś mądra- powiedział i szczerze się uśmiechnął.
Dziwne, ale jego uśmiech nie był odrażający, a nawet całkiem miły. Wstałam i uścisnęliśmy sobie dłonie. Na sercu poczułam ulgę.
-Czy zechcesz napić się herbaty?- spytał.
-Z chęcią,- odpowiedziałam.- Czy mogę zobaczyć moją kartotekę?
-Hm… Proszę,- skinął dłonią i zaczął nastawiać paro-cośtam czym się robi herbatę.
Przejrzałam dokument. Z bliska wcale nie był taki znowu niebezpieczny. Mój adres, szkoła, rodzina i znajomi, ogólna charakterystyka, spis zleceń które wykonałam dla doktorka, znacznik połączenia z jakimiś typami. Nie było nic o mojej mutanckości i głębszej przeszłości, a tam gdzie powinna być śmierć Krausa, czy na przykład moja przemiana, były śladowe informacje i zaznaczenia pogłosek. Na dole strony dopisane było: „niebezpieczny”, „zastrzeżenie” i jakieś cyferki.
-Dużo pan o mnie wie.
-A także wielu rzeczy nie wiem.
-Proszę pytać,- uśmiechnęłam się łagodnie, a on podał mi filiżankę.
-Pytać?- znowu się zdziwił.
-Na przykład… No to może ja zacznę. Jesteśmy przyjaciółmi, a ja nawet nie znam pana imienia.
W jego zachowaniu i mimice wyczułam lekką niechęć.
-Andrej.
-Julia,- skinęłam mu.-Ale to już pan wie. A więc, pańska kolej.
-Co stało się w kościele?
-Ajć. Trudne pytanie. MUR mnie porwał i przewiózł gdzieś do Ameryki Północnej… Teraz ja. Kim jesteś?
-Z wykształcenia lekarzem, obecnie pośrednikiem w wymianie towarów specjalnych i informacji. Jak to się stało, że MUR zniknął zaraz po tym jak ty się pojawiłaś?
-Ktoś pomógł mi się z tego wszystkiego wyplątać, a temu komuś bardzo nie podobał się ten ich klub, więc ich sprzątnął. Jaki jest pana ulubiony kolor?
Naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi. Do środka wszedł Czarny Piotruś. Chłopak skinął mi głową po czym położył na biurku kopertę i wyszedł. Doktor sięgnął po nią zawadzając rękawem o filiżankę w tulipany i uważnie przeczytał to, co znajdowało się w środku.
-Czy jesteś gotowa na przyjęcie pierwszego zlecenia?- powiedział w końcu.
Uśmiechnęłam się kiedy podawał mi nowy folder z danymi.
Mój nowy cel.

2 komentarze:

Unknown pisze...

wow ;o
I znów zaczyna się zabawa ;) Jestem ciekawa jakie będzie twoje pierwsze zlecenie. Co ci każe zrobić. Powiem szczerze ,że ten doktor wzbudził iskierkę mojego zaufania ,ale tylko iskierkę. Mam nadzieję ,że się nie mylę i okaże się porządnym człowiekiem.No .. zobaczmy.
Dlaczego mam wrażenie ,ze Lex jeszcze wróci? I szczerze jestem ciekawa co teraz robi xD
JUliet ty przez swoje niebezpieczne misje w końcu nie zdasz ;o Nie masz czasu na naukę i często cie nie ma w szkole ;o Oj nie ładnie ;3
Czekam na następny :* Weny :D

Ufocentaur pisze...

dzięki za komentarz Aniołku :D
sama jestem ciekawa o co poprosić może Hanselhoff xD
pozdro- Julka ;)