Dodatki na bloga

3/30/2016

6 Telefon do przyjaciela



                Potrzebował cię kiedyś niby przyjaciel który nie był twoim przyjacielem, a nawet nie powinien być znajomkiem? Taki ktoś zwraca się do ciebie nagle po przysługę i zazwyczaj wszystko byłoby ok., gdyby nie był tym, kim jest. Znając mnie, po tym co „przeszłam”, to teraz powinnam mieć naprawdę niebezpiecznych „przyjaciół”. I rzeczywiście. Posiadam takich paru, a jeden z nich do mnie zadzwonił. No, może nie po przysługę… ale znając życie i ich, to okaże się, że to jednak była przysługa.          

3/26/2016

5 Kurczaki



Cięcie, odskok, kopniak, cięcie.
                Pierwszy z psów z głowy. Nad dyszącym zwierzęciem przeskoczył drugi. Przy drugim cięciu, które zadałam poprzedniemu zwierzakowi nóż wypadł mi z ręki, a zapasowa broń była (jakże nieprzemyślanie!) w plecaku, który leżał gdzieś między zakurzonymi skrzyniami i metalowymi prętami.

3/19/2016

4 Kogut



Zmachana odłożyłam szpadel.
                Dziura wyglądała całkiem dobrze. Głęboka na prawie pół metra i szeroka na metr. W kształcie… no, prawie idealnego rombo-czegoś. Dziura w ziemi, a w niej pokurczone truchło. Trzymając ciężki karnister z dala od siebie zalałam całą dziurę benzyną. Po namyśle dorzuciłam jeszcze drewno i szmaty znalezione w garażu i jeszcze raz polałam cieczą. Dopiero wtedy, stając w bezpiecznej odległości, podpaliłam stosik. Zwłoki paliły się cudnie.

3/16/2016

3 Łachmany



Święta, Święta i po Świętach. …
Kij z tym, nie opowiadam jak było! I tak nie chcecie tego czytać. Przelećmy (ha ha ha!) więc te… ile? siedem tygodni? osiem?... aż do momentu, w którym znajduję się w niebezpiecznej sytuacji. Dość niebezpiecznej.

3/11/2016

2 Kłótnia z M



Pokłóciłam się z Mileną.
Niezły początek, wiem, nie gratulujcie mi. Mówiąc, że to nie moja wina, że nie specjalnie czy coś, raczej bym skłamała, tak więc powiem prawdę. Ale od początku.
Dałam Milenie czas, zresztą jak wszyscy, ale nie mogłam jej ani unikać, ani cały czas się pilnować, bo to było dla całego naszego otoczenia męczące. Dziwnie się patrzyli, zagajali czy coś między nami jest nie tak, dlaczego się do siebie nie odzywamy, czemu jest między nami taka „przestrzeń”… Zaczęło mnie wkurzać stąpanie po niewiadomym, a nie mając się na czym oprzeć nie mogłam niczego przypuszczać. Tak więc po tygodniu, a w sumie to nawet nie całym, bo w najbliższy poniedziałek zagaiłam do niej.