[Przełączenie na narratora.]
-
Gleba! Co to, kurwa miało być?! Chuj, Borys, widziałeś to? Jak ja mam kurwa
zachować spokój, debilu?! I przestań się gapić tylko wyciągnij ją z tego gówna!
I niech jedzie od początku!
Dziewczyna
miała obdartą twarz, dłonie i była cała poobijana. Siedziała w tym błocie już
tydzień i jeszcze nie udało jej się dobiec do mety. Była wyczerpana. Odkąd tu
przybyła, (nie wiedząc oczywiście gdzie i na ile) jedynym co czuła, to ciągły
głód, zmęczenie i brud. Syf lepił się do niej, tak że zostawiała za sobą szare
ślady gdziekolwiek poszła. Zniszczyła już wszystkie swoje ubrania i za niedługo
będzie musiała do któregoś z nich pójść pogadać, żeby dali jej nowe. A to
będzie trudne. Chłopaki, którzy ją „trenowali”, to nie tyle zwyrodniali
psychopaci, co porypani wariaci bez zahamowań, a jedyną granicą nietykalności,
której dzięki Bogu nie przekroczą, jest to, że przysłał ją sam Hanselhoff.
Dzięki temu jeszcze jej nie dotknęli. Jeszcze, bo jak widać powoli się do tego
zbierają.
Chłopak
wskoczył do rowu rozchlapując buciorami błoto. Z papierosem w pysku mamrotał
coś o „posranej hierarchii” i zbliżył się, żeby złapać dziewczynę pod ramię,
ale ta skuliła się jak ranione zwierze na kolanach cofając się do tyłu i
próbując wstać. Krew ciekła jej po policzku, miała urywany ciężki oddech i
mętne oczy. Borys spróbował jeszcze raz. Udało mu się ją chwycić, ale była
strasznie śliska, więc mocniej ścisnął jej ramię. Zabolało ją to.
Dziewczyna od
samego początku ustaliła sobie zasadę: nie będę używać Czerni. Chciała tej
zasady dotrzymać, bo czuła, że chociaż jest ofiarą losu na wskroś, to jednak
jako potworowi Czerń daje jej dużą przewagę, ale i sprawia, że bez niej jest
jakby naga i bezbronna. Chciała nauczyć swoje „normalne” ciało działać. Dążyła
więc w postanowieniu upadając raz po raz na glebę i będąc słabeuszem tam, gdzie
mogłaby być… Potworem.
W swoim
zwyczajnym życiu Julka tez ma pewne zasady. Wyznaczyła je sobie chyba z różnych
nieznanych innym ludziom powodów. Moglibyśmy się domyślać: ze strachu? z pychy?
z bólu? z poczucia wyższego celu w ich istnieniu? A może wszystkie są właściwie
kłamstwem… Trudno jest się czegoś w Julce domyślać, ale wszyscy powinni
wiedzieć jedno.
- Nie dotykaj
mnie- powiedziała patrząc wściekle chłopakowi w oczy.
Borys nie
puścił tylko zmarszczył nos i pchnął ją w stronę brzegu rowu. Dziewczyna
zacisnęła zęby i zmuszając się do opanowania powtórzyła:
- Nie.
Dotykaj. Mnie.
Nie
poskutkowało. Chłopak pchnął ją po raz kolejny nadal trzymając łapskiem jej
ramię.
Oddech.
Obrót. Uderzenie. Podcięcie. Uderzenie. Plask. Oddech.
Julka naprawdę
nie lubi jak się ją dotyka.
Niedopałek
wylądował w brązowej breji, zaraz obok cielska zszokowanego Borysa. Dziewczyna
zamknęła oczy mocno zaciskając powieki. Napięte mięśnie bolały ją jak smagane
batem, ale nadal na ślepo, cofnęła się do tyłu i odwróciła plecami do leżącego.
Chłopak wiercił się w błocie i ślizgając próbował wstać. Zaczął kląć i zwrócił
na siebie uwagę zajętych do tej pory sobą towarzyszy.
-Te! Borys,
debilu, co ty odwalasz? I wstawaj, kurwa, bo wyślę po ciebie Młotka żeby cię
pozbierał. E! Micha, widzisz to? Mamy, kurwa drugą świnię w oddziale!- facet na
wieży zaczął się śmiać.
Przy balustradzie
pojawili się kolejni, którzy ciekawsko gapili się na tor przeszkód, bo każdy z
nich przegapił moment całego wydarzenia. Wszyscy zaczęli rechotać
-Sukinsyny
pierdolone… Vladimir, kurwa!
- No już,
już- rosły mężczyzna otarł oczy i spoważniał.- I wyłaź mi stamtąd. A ty mała
zaczynaj, kurwa, od początku.
Dziewczyna
przeszła na początek toru przeszkód. Wyglądał prawie tak, jak czasami widuje
się na filmach o wojsku, tylko, że był dużo większy i ciekawszy. Przedzielony
na parę części, z każdą inną tematycznie, odwzorowującą dane środowisko. Był i
basen z lodowatą wodą, ścianka wspinaczkowa, pole wystających palików, ścieżka
z koszy na śmieci czy właśnie ten nieszczęsny mur. Ustawiony w połowie drogi,
wysoki i stanowiący dla Julki barierę nie do przejścia.
Kiedy ona,
bacznie obserwowana przez swoich dwóch strażników wlokła się znowu do tyłu,
Borys wpinał się po drewnianych schodkach na „podium” gdzie czekał na niego
Vladimir. Ciekło z niego lepkie błocko, więc nadal śmiejący się z niego koledzy
schodzili mu z drogi. Chłopak był zły i… zaniepokojony. Odciągnął Vladimira na
bok, z dala od reszty.
- Co tam się
kurwa, Boris, stało? I czemu?
- Widziałeś
jej oczy? Czy ty widziałeś jej oczy?
- Co ty…
- Nic, kurwa!
Jakie ona ma oczy? Powiedz mi Vlad,- Boris był coraz bardziej spanikowany-
jakie ona ma oczy?
Mężczyzna
patrzył się na niego dłuższą chwilę. Jego podwładny, szalony Boris najemnik,
właśnie zaaferował się oczami młodej.
- Co ci
odwala, kurwa?
- Mnie? Mnie
coś odwala?! Kurwa, Vlad, mogłeś to widzieć…
- I co się
tam stało?
- Rozwaliła
mnie. Podcięła mnie, kurwa, bo… bo… no bo nie chciałem jej, kurwa, puścić.
Słuchaj, Vlad, ona jest jakaś dziwna. Czemu ten doktorek nam ją podesłał, co?
Zwykła dziewczyna, siostrzenica, tak? Wątpię! Oto to! Takiego wała! Wątpię.
Jakie ona ma kurwa oczy, Vlad?!
Ciężka dłoń
Vladimira celnie trafiła chłopaka, aż plasło. Otrzeźwiał.
- I teraz
powiedz mi powoli co się stało. Od początku- mężczyzna mówił spokojnie i
stanowczo, tonem, którym zawsze wydawał rozkazy swoim ludziom.
- Zesłałeś
mnie do niej, żebym ją pozbierał. No to, kurwa zszedłem do rowu. Patrzę, a ona
skrwawiona leży w tym gównie, z rozwaloną twarzą, to chciałem ją podnieść. Ale się
zaczęła odsuwać, to ją złapałem za ramię, a ona do mnie, żebym ją puścił. No
ale wiesz… kurwa, Vlad, pchnąłem ją dalej, no bo się nie będę pitolił… To nagle
ona mi obrót zrobiła, walła po żebrach i podcięła.
- Się babie
dałeś powalić, debilu i tyle, kurwa.
- Ale Vlad!
Jakie ona miała oczy! Jak u pierdolonego tygrysa. Jak ona mogła tak? No mnie?!
- Nie
przesadzaj, Boris.
- Prawdę ci
mówię, Vlad. No ale posłuchaj, dlaczego ona nam ją przysłał, tutaj? No kurwa
zastanów się! Swoją siostrzenicę? A po chuj on miałby ją tak, do nas? Ja myślę,
że to… no, że…
- I co, że?-
mężczyznę bardzo zaciekawiło zachowanie najemnika.
- No że ona
to jest ta laska… No wiesz…- wydukał tamten.
-Daj spokój
Boris, kurwa. I wypierdalaj się przebrać, bo cuchniesz.
-Ale Vlad…-
chciał zaprotestować tamten.
-I żadnego
ale. Spierdalaj.
Dziewczyna
patrzyła z daleka na ludzi w „podium”. Słońce schowało się za dużą chmurą. W
powietrzu czuć było nadchodzącą burzę.
„Kurde.
Idiotka ze mnie!”
Zdarzenie z
Borisem otrzeźwiło dziewczynę i zaczęła na nowo myśleć, bo do tej pory trwała w
jakimś takim nudnym, męczącym letargu.
A może to
przez Czerń?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz