Dodatki na bloga

6/21/2016

12 Trening #3



Skok. Unik. Unik. Ślizg. Przyspieszenie. Dwa kroki. Skok. Dwa kroki. Przysiad. Wyskok.
Dłońmi zdołała złapać krawędź muru i się podciągnąć. Jeszcze trochę. Centymetr. Udało się. Przełożyła nogę na drugą stronę, przeskoczyła i od razu zaczęła znowu biec. Porządnymi butami taktycznymi rozchlapywała błoto całkiem inaczej niż tym dziadostwem, które nosiła na początku. Nie jest już aż taka brudna, bo udaje jej się ani razu już nie wpaść w tą breję na pozostałych przeszkodach. Pierwszy raz pokonuje sama mur, ale wie co ją czeka za nim. Znowu jazda z linkami i drabinkami, pochylnie, „kanalizacja” i „szyb wentylacyjny”, a potem finał- skok do wody z czterech metrów.
Za sobą słyszy doping Vladimira i paru innych, prawdopodobnie także jej strażników. Nie zwraca na nich uwagi i biegnie. A potem w końcu jest przed metą. Chłopaki nagle zaczynają głośniej do niej krzyczeć, ale ona ich ignoruje. Nie oglądając się podbiega do brzegu skoczni i daje nura w dół. Skacze na główkę, tak jak uczyła się w szkole. Wtedy zaliczyła na celujący. Ubrania jej ciążą, a przez buty nie może poruszać nogami. Nie dobija do dna, bo basen jest głęboki. Zaczyna machać rękami, powoli dopływa do brzegu. Pod wodą traci całe powietrze, ale wynurza się dopiero w ostatniej chwili. Ktoś łapie ją za ramiona i wyciąga na brzeg. Oddycha łapczywie. Wreszcie jej się udało.
Nad sobą widzi Vladimira i Gienka z Andrianem. Pochylają się nad nią i cały czas coś mówią, wyglądają na złych, ale ona jeszcze ich nie słyszy. Ma wodę w uszach.
-Kurwa mać! Młoda! Cholera jasna!- przeklina Vladimir.
- Ja pierdole, ale jazda…- Gienek patrzy na nią z szeroko otwartymi oczami.
                - Niezła akcja, młoda. Kurwa…- kiwa jej Adrian.
                - Eee? Co?- dziewczyna wstaje powoli z ziemi, ale mięśnie ją strasznie pieką i po chwili znowu opada na trawę.
                Wyciera twarz drżącą dłonią. Dookoła zebrali się wszyscy, którzy zwykle obserwowali jej treningi, a gdzieś z tyłu zauważyła nawet grupę „uczniów”. Ich twarze wyrażały podziw.
                -Dlaczego? Ale powiedz mi, kurwa, dlaczego?! I czemu ty, kurwa zajebana mać, skoczyłaś w ubraniu?! I w biegu?! Czy ciebie popierdoliło do reszty, młoda?!
                - Co… A to miałam się rozebrać?
                - No… Mówiliśmy ci- wtrąca się Adrian.
                - No chyba, nie! Przy was się miałam rozbierać?- zrobiła naburmuszoną minę.
                Wszyscy nagle ucichli, a potem wybuchli śmiechem. Vladimir polubił dziewczynę, chociaż w dalszym ciągu miał do niej dystans.
                - Oj, młoda, młoda. Dobra, chuj z tym. Zaliczyłaś! I to chyba w naszym rekordowym czasie…
                Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
                Odpoczęła jeszcze chwilę gapiąc się w niebo, a potem zebrała się i poszła pod prysznic. Woda była nadal prawie lodowata, ale jakoś przez te dwa tygodnie zdążyła się przyzwyczaić. Sięgnęła po ręcznik i wyszła do przebieralni. W pomieszczeniu nie było nikogo, ale jej to nie zdziwiło. Włożyła świeże ciuchy, wysuszyła porządniej włosy i wyszła. Czekający na nią strażnicy śmiali się z czegoś ale jak tylko ją zobaczyli to spoważnieli. Zaprowadzili ją do kwatery. Od razu się położyła ale nie mogła zasnąć. Wprawdzie była zmęczona jak diabli, ale ani trochę nie czuła potrzeby odpoczynku. To zmęczenie bardzo jej się podobało, a dodatkowo czuła się w jakimś stopniu spełniona. Chłopaki siedzący na zewnątrz gadali o czymś szepcząc i chichrając się, więc nie mogąc już wytrzymać wstała i do nich poszła.
                - W co gracie?- zapytała widząc rozłożone na stoliku karty.
                Jej strażnicy zdążyli przytaszczyć sobie przed celę sporo mebli, a nawet metalową skrzynię, na której leżał komputer. Oparła się więc o kraty i patrzyła jak mobilizują się do odpowiedzi.
                - W pokera- odpowiedział Adrian, pod nosem nadal chichocząc.- Umiesz?
                - Nie, ale mogę się nauczyć- uśmiechnęła się do niego.
                - To zapraszam- powiedział zdejmując komputer ze skrzyni i robiąc jej miejsce.
                Strażnicy próbowali jej przez dobre półgodziny wytłumaczyć o co chodzi w pokerze i jak ma grać, ale okazało się, że dziewczyna jest pod tym względem beztalenciem. Julka zaproponowała zmianę gry na coś „lżejszego”. Zgodzili się.
                - Okej, ale gramy na coś.
                -Ach… No! Lepiej tak, bo będzie nudno.
                - No, trzeba coś obstawić. Albo jakieś kary dla przegranego.
                - Taa, to dobry pomysł, Adi- zawtórował mu Gienek.
Dziewczyna czuła co się święci, ale potrzebował trochę rozrywki bo od dwóch tygodni nic, tylko rzucała się na błoto, rzucała nożami czy maltretowała manekina ćwiczebnego. Z rozbawieniem patrzyła jak chłopaki umawiają się między sobą. W końcu podjęli decyzję.
                - Fanty… to będą ciuchy- zawyrokował Gienek.
                - Ej… No co wy! No chyba nie…
                - A co? Wymiękasz, młoda?- zaśmiał się Adrian.
                - Nie, no, co ty! Ja? Nie… A to zróbmy tak! Na rozbieranego, ale ja wybieram grę. Okej?
                Spojrzała na nich wyzywająco. Udali, że się zastanawiają nad propozycją, a potem się zgodzili.
                -Dobra. To gramy w „chuja”. Jak zostaniesz złapany, to bierzesz karty i oddajesz fanta. Zgoda?
                - No spoko. Ja rozdaję- Gienek sięgnął po talię, ale Julka zasłoniła ją ręką.
                - Gramy moimi- powiedziała i poszła po jeszcze nieotwartą paczkę świeżych, czarno-białych kart, które dostała w paczce z ubraniami od Hanselhiffa gdzie znalazła jeszcze parę innych fajnych rzeczy.  
                Na początku przegrywała cały czas ona. Straciła obydwa byty, skarpetki i bluzę. Ale potem zaczęła już na poważnie, używając swoich „sztuczek”. Dzięki kolegom z klasy, z którymi często grała na wolnych lekcjach chłopaki stracili równie dużo co ona, tylko, że nie mieli na sobie bluz, więc pooddawali paski od spodni. Zaczęło robić się coraz ciekawiej i bardziej zacięcie. Dziewczyna myślała, że strażnicy będą sobie pomagać, ale nie zauważyła niczego podejrzanego, a było bardzo zabawnie.
                - Trzy damy- powiedziała starając się ukryć uśmieszek.
                - Co?- Adrian złapał za dłoń Gienka, który już chciał położyć swoje karty.- Jeszcze raz, co dajesz?
                - Damy…- dziewczyna starała się nad sobą panować.
                - Ile?- patrzył na nią podejrzliwie.
                - Trz-y…
                - Sprawdzam! Nie możesz mieć trzech dam, bo ja mam dwie, więc oddajesz… Co?! Ale…
                Mina chłopaka rzedła wraz z kartami które odwracał. No stole leżała więc sterta na którą każde z nich dokładało i te trzy, wyjątkowe karty.
                - Raz. Dwa. Trzy. Fanta dajesz ty! Joker liczy się za każdą kartę!- zaczęła się śmiać.
                Po chwili przyłączył się do niej Gienek. Adrian miał zdziwiony grymas na twarzy i nadal wskazywał palcem na ostatnią kartę.
                - Ale cię wylujała! Ha ha ha Oddawaj fanta, stary- śmiał się Gienek.- Spodnie czy koszulka? Ha ha ha
Chłopak miał ubaw, bo on wciąż miał swoje części garderoby, ale i na niego po niedługiej chwili padło. Zrobił to samo co jego kumpel- oddał spodnie. Siedzieli więc przez chwilę w ciszy, patrząc na siebie groźnie i nieufnie. Wypadło na to, że teraz to Julka miała najmniej kart.
- Taaak… To kto teraz?
- Ja- przyznał się Adrian.- Dwie czwórki.
- Jopek.
- Dwa jopki.
- Jopek.
- Dama.
- Dama.
- Dwie damy.
- Król. Ale wy wiecie, że jak ja wygram, to i tak obaj będziecie musieli mi oddać fanta?
Spojrzeli na nią. Nie patrzyła pod stół, ale wyobraziła sobie jak komicznie wyglądaliby gdyby przyszedł teraz jakiś ich dowódca sprawdzić co się dzieje na warcie.
-No- wyburczeli obaj.
                Po tym Gienia powiedział: król, a Adrian: as. A Julka sprawdziła Adriana. Nie miał asa. Oddał koszulkę. Dziewczyna złapała się na tym, że zaczęła się czerwienić. Odwróciła wzrok od jego umięśnionej klaty i ramion. Stolik znowu był pusty.
Położyła swoją kartę.
                -As.
                 

Brak komentarzy: