Dłońmi
zdołała złapać krawędź muru i się podciągnąć. Jeszcze trochę. Centymetr. Udało
się. Przełożyła nogę na drugą stronę, przeskoczyła i od razu zaczęła znowu
biec. Porządnymi butami taktycznymi rozchlapywała błoto całkiem inaczej niż tym
dziadostwem, które nosiła na początku. Nie jest już aż taka brudna, bo udaje
jej się ani razu już nie wpaść w tą breję na pozostałych przeszkodach. Pierwszy
raz pokonuje sama mur, ale wie co ją czeka za nim. Znowu jazda z linkami i
drabinkami, pochylnie, „kanalizacja” i „szyb wentylacyjny”, a potem finał- skok
do wody z czterech metrów.
Za sobą
słyszy doping Vladimira i paru innych, prawdopodobnie także jej strażników. Nie
zwraca na nich uwagi i biegnie. A potem w końcu jest przed metą. Chłopaki nagle
zaczynają głośniej do niej krzyczeć, ale ona ich ignoruje. Nie oglądając się
podbiega do brzegu skoczni i daje nura w dół. Skacze na główkę, tak jak uczyła
się w szkole. Wtedy zaliczyła na celujący. Ubrania jej ciążą, a przez buty nie
może poruszać nogami. Nie dobija do dna, bo basen jest głęboki. Zaczyna machać
rękami, powoli dopływa do brzegu. Pod wodą traci całe powietrze, ale wynurza
się dopiero w ostatniej chwili. Ktoś łapie ją za ramiona i wyciąga na brzeg.
Oddycha łapczywie. Wreszcie jej się udało.
Nad sobą
widzi Vladimira i Gienka z Andrianem. Pochylają się nad nią i cały czas coś
mówią, wyglądają na złych, ale ona jeszcze ich nie słyszy. Ma wodę w uszach.
-Kurwa mać!
Młoda! Cholera jasna!- przeklina Vladimir.
- Ja
pierdole, ale jazda…- Gienek patrzy na nią z szeroko otwartymi oczami.
-
Niezła akcja, młoda. Kurwa…- kiwa jej Adrian.
-
Eee? Co?- dziewczyna wstaje powoli z ziemi, ale mięśnie ją strasznie pieką i po
chwili znowu opada na trawę.
Wyciera
twarz drżącą dłonią. Dookoła zebrali się wszyscy, którzy zwykle obserwowali jej
treningi, a gdzieś z tyłu zauważyła nawet grupę „uczniów”. Ich twarze wyrażały
podziw.
-Dlaczego?
Ale powiedz mi, kurwa, dlaczego?! I czemu ty, kurwa zajebana mać, skoczyłaś w
ubraniu?! I w biegu?! Czy ciebie popierdoliło do reszty, młoda?!
-
Co… A to miałam się rozebrać?
-
No… Mówiliśmy ci- wtrąca się Adrian.
-
No chyba, nie! Przy was się miałam rozbierać?- zrobiła naburmuszoną minę.
Wszyscy
nagle ucichli, a potem wybuchli śmiechem. Vladimir polubił dziewczynę, chociaż
w dalszym ciągu miał do niej dystans.
-
Oj, młoda, młoda. Dobra, chuj z tym. Zaliczyłaś! I to chyba w naszym rekordowym
czasie…
Dziewczyna
uśmiechnęła się szeroko.
Odpoczęła
jeszcze chwilę gapiąc się w niebo, a potem zebrała się i poszła pod prysznic.
Woda była nadal prawie lodowata, ale jakoś przez te dwa tygodnie zdążyła się
przyzwyczaić. Sięgnęła po ręcznik i wyszła do przebieralni. W pomieszczeniu nie
było nikogo, ale jej to nie zdziwiło. Włożyła świeże ciuchy, wysuszyła
porządniej włosy i wyszła. Czekający na nią strażnicy śmiali się z czegoś ale
jak tylko ją zobaczyli to spoważnieli. Zaprowadzili ją do kwatery. Od razu się
położyła ale nie mogła zasnąć. Wprawdzie była zmęczona jak diabli, ale ani
trochę nie czuła potrzeby odpoczynku. To zmęczenie bardzo jej się podobało, a
dodatkowo czuła się w jakimś stopniu spełniona. Chłopaki siedzący na zewnątrz
gadali o czymś szepcząc i chichrając się, więc nie mogąc już wytrzymać wstała i
do nich poszła.
-
W co gracie?- zapytała widząc rozłożone na stoliku karty.
Jej
strażnicy zdążyli przytaszczyć sobie przed celę sporo mebli, a nawet metalową
skrzynię, na której leżał komputer. Oparła się więc o kraty i patrzyła jak
mobilizują się do odpowiedzi.
-
W pokera- odpowiedział Adrian, pod nosem nadal chichocząc.- Umiesz?
-
Nie, ale mogę się nauczyć- uśmiechnęła się do niego.
-
To zapraszam- powiedział zdejmując komputer ze skrzyni i robiąc jej miejsce.
Strażnicy
próbowali jej przez dobre półgodziny wytłumaczyć o co chodzi w pokerze i jak ma
grać, ale okazało się, że dziewczyna jest pod tym względem beztalenciem. Julka
zaproponowała zmianę gry na coś „lżejszego”. Zgodzili się.
-
Okej, ale gramy na coś.
-Ach…
No! Lepiej tak, bo będzie nudno.
-
No, trzeba coś obstawić. Albo jakieś kary dla przegranego.
-
Taa, to dobry pomysł, Adi- zawtórował mu Gienek.
Dziewczyna czuła co się święci,
ale potrzebował trochę rozrywki bo od dwóch tygodni nic, tylko rzucała się na
błoto, rzucała nożami czy maltretowała manekina ćwiczebnego. Z rozbawieniem
patrzyła jak chłopaki umawiają się między sobą. W końcu podjęli decyzję.
-
Fanty… to będą ciuchy- zawyrokował Gienek.
-
Ej… No co wy! No chyba nie…
-
A co? Wymiękasz, młoda?- zaśmiał się Adrian.
-
Nie, no, co ty! Ja? Nie… A to zróbmy tak! Na rozbieranego, ale ja wybieram grę.
Okej?
Spojrzała
na nich wyzywająco. Udali, że się zastanawiają nad propozycją, a potem się
zgodzili.
-Dobra.
To gramy w „chuja”. Jak zostaniesz złapany, to bierzesz karty i oddajesz fanta.
Zgoda?
-
No spoko. Ja rozdaję- Gienek sięgnął po talię, ale Julka zasłoniła ją ręką.
-
Gramy moimi- powiedziała i poszła po jeszcze nieotwartą paczkę świeżych,
czarno-białych kart, które dostała w paczce z ubraniami od Hanselhiffa gdzie
znalazła jeszcze parę innych fajnych rzeczy.
Na
początku przegrywała cały czas ona. Straciła obydwa byty, skarpetki i bluzę.
Ale potem zaczęła już na poważnie, używając swoich „sztuczek”. Dzięki kolegom z
klasy, z którymi często grała na wolnych lekcjach chłopaki stracili równie dużo
co ona, tylko, że nie mieli na sobie bluz, więc pooddawali paski od spodni.
Zaczęło robić się coraz ciekawiej i bardziej zacięcie. Dziewczyna myślała, że
strażnicy będą sobie pomagać, ale nie zauważyła niczego podejrzanego, a było
bardzo zabawnie.
-
Trzy damy- powiedziała starając się ukryć uśmieszek.
-
Co?- Adrian złapał za dłoń Gienka, który już chciał położyć swoje karty.-
Jeszcze raz, co dajesz?
-
Damy…- dziewczyna starała się nad sobą panować.
-
Ile?- patrzył na nią podejrzliwie.
-
Trz-y…
-
Sprawdzam! Nie możesz mieć trzech dam, bo ja mam dwie, więc oddajesz… Co?! Ale…
Mina
chłopaka rzedła wraz z kartami które odwracał. No stole leżała więc sterta na
którą każde z nich dokładało i te trzy, wyjątkowe karty.
-
Raz. Dwa. Trzy. Fanta dajesz ty! Joker liczy się za każdą kartę!- zaczęła się
śmiać.
Po
chwili przyłączył się do niej Gienek. Adrian miał zdziwiony grymas na twarzy i
nadal wskazywał palcem na ostatnią kartę.
-
Ale cię wylujała! Ha ha ha Oddawaj fanta, stary- śmiał się Gienek.- Spodnie czy
koszulka? Ha ha ha
Chłopak miał
ubaw, bo on wciąż miał swoje części garderoby, ale i na niego po niedługiej
chwili padło. Zrobił to samo co jego kumpel- oddał spodnie. Siedzieli więc
przez chwilę w ciszy, patrząc na siebie groźnie i nieufnie. Wypadło na to, że
teraz to Julka miała najmniej kart.
- Taaak… To
kto teraz?
- Ja-
przyznał się Adrian.- Dwie czwórki.
- Jopek.
- Dwa jopki.
- Jopek.
- Dama.
- Dama.
- Dwie damy.
- Król. Ale
wy wiecie, że jak ja wygram, to i tak obaj będziecie musieli mi oddać fanta?
Spojrzeli na
nią. Nie patrzyła pod stół, ale wyobraziła sobie jak komicznie wyglądaliby
gdyby przyszedł teraz jakiś ich dowódca sprawdzić co się dzieje na warcie.
-No-
wyburczeli obaj.
Po
tym Gienia powiedział: król, a Adrian: as. A Julka sprawdziła Adriana. Nie miał
asa. Oddał koszulkę. Dziewczyna złapała się na tym, że zaczęła się czerwienić.
Odwróciła wzrok od jego umięśnionej klaty i ramion. Stolik znowu był pusty.
Położyła
swoją kartę.
-As.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz